Moja “Podróż” została ukończona! Wydaję powieść obyczajową.
Proszę Państwa 🙂 ogłaszam wszem i wobec, że nareszcie po 11 latach od napisania pierwszego słowa na kartce papieru, skończyłam pisać, redagować “Podróż” i mogę wysyłać do wydawnictw. Juhu…jestem przeszczęśliwa 🙂
Jak to się zaczęło? I dlaczego tak długo trwało?
Pewnego listopadowego wieczoru, kiedy siedziałam z mężem na kanapie i oglądaliśmy film, dzieci już smacznie spały, wpadł mi do głowy pomysł, zawitała pewna myśl, że muszę zacząć pisać! Skąd? Totalnie nie wiem! Sama byłam zaskoczona.
Na szczęście stwierdziłam, że muszę iść za głosem, który mnie woła. Wzięłam kartki i długopis, powiedziałam mężowi, że muszę zacząć pisać i tak napisałam kilkadziesiąt stron A4. Później odłożyłam to wszystko do szuflady.
Zdarzało mi się do niej wracać. Wyciągałam te wszystkie kartki, czytałam, a później odkładałam na kilka miesięcy/lat. Dwa lata temu wyciągnęłam je z nadzieją opracowania, zredagowania, zrobienia korekty i wysłania do wydawnictw.
Jak zaczęłam czytać, poprawiać, dopisywać, to okazało się, że będzie tego jeszcze trochę więcej. Miałam co prawda to wszystko przepisane w pliku na komputerze, jednak jakoś nie umiałam tak pracować.
Wszystko co robiłam, korygowałam na kartkach, a plik zostawiłam. Niestety kiedy okazało się, że trzeba zacząć korygować w pliku, było to tak żmudne, że stwierdziłam “lepiej napisać to od nowa” 🙂 I tak też się stało 🙂
Stworzyłam nowy plik i zaczęłam przepisywać ze wszystkimi poprawkami. Niestety po jakimś czasie takiego pisania, odłożyłam to znowu na kilka miesięcy. I tak leżało, i leżało.
Myślałam wydać tę książkę na 10-lecie od jej napisania, ale jak widać z marnym skutkiem. Teraz już jednak nie odpuściłam. Wzięłam się za to i jest. Nareszcie! Skończona! Cieszę się niezmiernie.
Wysłałam ją do kilku wydawnictw z nadzieją, że się spodoba, bo to naprawdę świetna opowieść, a co najlepsze, to w trakcie tych wszystkich lat pojawiły się w mojej głowie pomysły na kolejne jej części.
A może powinnam już zacząć pisać kolejną część? Bardzo bym chciałam!
Oczywiście oprócz tej powieści mam jeszcze przecież moje “Przyjaciółki z podwórka”, do zakupu których serdecznie zachęcam. Szczególnie teraz na święta polecam piątą część “Przyjaciółki z podwórka u świętego Mikołaja” 🙂 dzieciaki będą zachwycone 🙂
Mam tyle pomysłów w głowie, że tylko je realizować 🙂 trzymajcie kciuki 🙂
Z wdzięcznością
Jola


