Plan na 2026. Krok po kroku do spełnienia marzeń.
Nadszedł rok 2026 i ja mam na niego plan. Po wyczerpującym, mam wrażenie dla wszystkich, 2025 roku nareszcie można odetchnąć i zaplanować kolejne 365 dni.
Tak samo jak lubię podsumowywać minione miesiące, podobnie uwielbiam planować.
To jest mój konik, moja umiejętność, z której bardzo lubię korzystać. Planuję wszystko czego mam się podjąć.
Wdrażam plan, kiedy jadę na zakupy, mam posprzątać dom, przygotować imprezę, ogarnąć sprawy biznesowe czy zawodowe.
I znowu, w internecie pełno opinii, żeby się nie ograniczać, że po co, że trzeba żyć chwilą, że to nie ma sensu, i tak dalej. Tak naprawdę co człowiek to opinia, bo przecież każdy z nas jest inny, ma inne predyspozycje, umiejętności i albo to lubi, albo nie.
Nie ma co na siłę przekonywać kogoś, kto tego nie robi, nie lubi, woli robić coś chaotycznie i bez większego planu. Spontan też jest dobry w niektórych sytuacjach. I ja też umiem w spontan, jednak plan mam we krwi i często tak działam.
Z planem jest łatwiej. Według planu jest przejrzyściej. Plan można zmieniać, bo to nie jest tak, że raz zrobiony jest już na wieki wieków. Są okoliczności, w których plan musi zostać zmieniony, albo trzeba z niego całkowicie zrezygnować, czy zupełnie zmienić.
Nauczyłam się już, że życie jest nieprzewidywalne, więc jestem pod tym względem elastyczna. Kiedyś z tym różnie bywało.
Mam swoje marzenia, które chcę w tym roku zrealizować i wiem, że do tego jest mi również potrzebny plan. Bo marzenia się same nie spełniają, marzenia się spełnia. A żeby je spełnić to trzeba się przygotować, wiedzieć co, jak i gdzie zrobić.
Bo marzenia to są cele z datą realizacji. Każdy powinien tak do tego podchodzić, wtedy więcej osób zamiast tylko marzyć, zaczęłoby po prostu żyć.
I tak na początku roku siadam ze swoim planerem, rozpisują wszystko i planuję. W tym roku było podobnie. Po podsumowaniu poprzedniego 12-miesięcznego okresu, teraz czas na kolejne 12 miesięcy.
Oczywiście coraz więcej jest głosów, że styczeń nie jest dobrym czasem na planowanie, na działanie, że to czas kiedy wszystko śpi jeszcze, szykując się na rozkwit na wiosnę. Że tak jak natura, my też powinniśmy spać i czekać.
Jakoś ta teoria ze mną nie współgra! Ja mam ochotę, siłę do działania, chce mi się chcieć i robić. Nie umiem usiąść i czekać aż obudzi się reszta świata. Ja chcę działać i iść już teraz po swoje.
Dlatego nie słucham tych “mądrzejszych” doradców tylko idę swoim tempem, bo ja taka jestem i mi się tak właśnie działa najlepiej. Najlepiej dla mnie i mojego rozwoju.
Do planowania nie wykorzystuję nie wiadomo jakich narzędzie. Jest to planer i długopis, ewentualnie zakreślacze do podkreślenia co ważniejszych kwestii. Ale też lubię kiedy jest kolorowo, więc zarysowuję kartki różnymi wzorami.
Każde marzenie rozkładam na czynniki pierwsze, co potrzebuję, co muszę zrobić, co się dowiedzieć, co sprawdzić, z kim się skontaktować, czy i jakie potrzebuję dokumenty, ile co kosztuje (to ważne!).
Dopiero z takim przygotowaniem mogę wchodzić w nowy rok ze spokojem. Jestem gotowa 🙂
Z wdzięcznością
Jola 🙂


