Motywacja

Bądź dobry dla ludzi. Żyj w zgodzie ze sobą.

Witajcie kochani,

jacy jesteście dla ludzi? Jesteście gotowi nieść pomoc? Zrobicie wszystko, żeby nie zawieźć? Jak pomagać to do upadłego? A może nie chcecie pomagać, bo Wam też nikt nie pomaga? A może do Was nikt ręki nie wyciągnął?

Podejście do pomocy innemu człowiekowi jest różne. Zauważyłam to już dawno. Wiele jest zbiórek dla potrzebujących, chorych ludzi. Ciągle dostajemy informację, że ktoś potrzebuje właśnie naszej pomocy! Facebook aż roi się od tego typu wiadomości. Pomożesz? Każdemu? A może lepiej wybrać jednego chorego i przelać większą kwotę? A może kilku i wpłacić po 1zł? A może olać to i przewinąć dalej?

W tych wypadkach zawsze łatwiej nam pomagać, kiedy znamy daną osobę, kiedy wiemy z kim i jaką historią mamy do czynienia. Wtedy jesteśmy skłonni pomóc na większą skalę. Zawsze lepiej znać sytuację, żeby nie dać się naciągnąć. Ile było przypadków wykorzystania przez nieuczciwych ludzi takich akcji i zbiórki nie wiadomo na co? Wiele. Stąd nasza nieufność. Nie oceniam ludzi, którzy nie pomagają finansowo. To każdego indywidualna sprawa.

Wychodzę z założenia, że każdy człowiek z natury jest dobry, jednak przyznam, że kiedyś tak nie myślałam. Kiedyś widziałam w ludziach złe intencje, złe emocje i złe czyny. A to dlatego, że sama nie do końca czułam się dobrym człowiekiem. Byłam przekonana, że nie robię niczego czym mogłabym się pochwalić, że nie jestem wystarczająco dobra.

Ostatnio miałam taką rozmowę z przyjaciółką o tym, jak ludzie potrafią wykorzystywać to, że ktoś jest dla nich dobry. Usłyszałam, że dopóki jesteś dobra, zgadzasz się na wszystko, pomagasz jeśli ktoś Cię o coś poprosi to jest ok, ale jak tylko raz zdarzy Ci się odmówić, bo pewnie naprawdę nie możesz, masz ważny powód, albo po prostu stwierdziłaś, że już wystarczy, wtedy okaże się, że jesteś złym człowiekiem. I nagle okazuje się, że pomogłaś milion razy, ale ten jeden raz przechylił szalę i już jesteś skreślona, że tamto nic nie znaczyło. Mieliście tak? Mi się zdarzyło i rzeczywiście tak było.

Druga strona medalu jest taka, że osoba, która nigdy nie pomagała i odmawiała kiedy ktoś ją prosił o pomoc, odmawiając setny raz nie ponosi takich konsekwencji! A dlaczego? Dlatego, że wszyscy przyzwyczaili się, że nigdy nie pomaga i to jest w porządku. Jest na to nawet definicja- nazywa się to asertywnością. Niektórzy błędnie twierdzą, że asertywność to tylko umiejętność odmawiania, ale nie, nie tylko.

Za każdym razem kiedy ktoś wykorzysta Twoje dobro, kiedy ktoś stwierdzi, że jesteś nic nie warta, bo nie chcesz pomóc (mimo, że pomagałaś kiedy tylko mogłaś), myślisz sobie „Koniec! To był ostatni raz! Już nigdy nikomu nie pomogę! Ludzie są źli, nie warci, żeby im pomagać!”. I tak naprawdę będąc osobą, która zawsze pomagała i to z przyjemnością, zaczynasz działać wbrew sobie. Czujesz, że to nie do końca Twoja bajka. Chcesz pomagać, bo to Twoja natura.

Jeśli czujesz, że to nie Ty. Jeśli czujesz potrzebę pomagania, to nie walcz z tym na siłę. Jestem zdania, że warto pomagać. Dajesz komuś serce na dłoni, bo taka jesteś. Jeśli ten ktoś tego nie uszanuje to jego sprawa, nie Twoja. Wychodzę z założenia, że warto żyć w zgodzie ze sobą, ze swoim sercem, bo…

…JESTEŚ TEGO WARTA 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *