Marzenia się spełnia,  Moje książki

Opowiadam o „Przyjaciółkach” w wywiadzie do gazety „Tydzień Ziemi Śremskiej”

Witajcie kochani,

czy wspominałam Wam już, że mam wspaniałych ludzi wokół? Ostatnio mam wiele takich przykładów. Dzięki tym ludziom zaczynam znowu wierzyć w to, że są dobrzy ludzie obok mnie, że są tacy, którzy mi dobrze życzą. Buduję znowu swoje zaufanie do ludzi. Cieszę się niezmiernie, że są to ci, a nie inni ludzie. A najlepsze jest to, że nie przejmuję się już tym, co powiedzą ludzie na to, co mam do przekazania, co mam do zaoferowania. To jestem ja, taka jaka jestem. Zmieniłam się przez ostatnie lata. Dojrzałam. Wydarzenia, które miały miejsce w moim życiu pozwoliły mi dotrzeć do siebie, do wnętrza. Uświadomiły mi kim jestem, a kim nie chcę być.

Już wiem, że nie chcę być smutną osobą, wiecznie obrażoną na świat i ludzi, bo czegoś nie mam, bo inni mają, a ja nie. Mam dość obgadywania, dorabiania mi gęby, której nie mam. Mam dość wkładania mi w usta słów, których nie wypowiedziałam. Przyjaciele, którzy byli, a zniknęli, niech nie wracają. Nie dlatego, że jestem obrażona na śmierć i życie, ale dlatego, że nie mamy już o czym rozmawiać. Możemy siebie nawzajem przeprosić, możemy chwilę porozmawiać, wyjaśnić co się stało. Ale nie mam ochoty z tymi „przyjaciółmi” się już więcej kontaktować. Życie weryfikuje ludzi wokół nas. Pokazuje nam z kim warto utrzymywać kontakty, a z kim nie. Ja już zrozumiałam, że wszystko jest po coś. Każde wydarzenie ma coś na celu.

Dzięki temu, że nastąpiła ta zmiana, że są tylko ci odpowiedni ludzie, mam odwagę iść po swoje. Mam odwagę walczyć o siebie, spełniać swoje pasje, plany, cele i marzenia. Dzięki temu powstały książki. Miałam odwagę wyjść do ludzi ze swoim pisaniem, ze swoją twórczością. Mimo, że był to ciężki czas, to nadal myślę, że to było potrzebne. Każda sytuacja jest po coś, wszystko ma swój cel. I mimo, że tak strasznie się bałam wyjść, pokazać się. Nie wiedziałam jak zostanę przyjęta, co powiedzą ludzie, czy wyśmieją, czy popukają się w czoło, a może poklepią po ramieniu i przyjmą z otwartymi ramionami. Strach był ogromny, ale zrobiłam pierwszy krok, później drugi i kolejny, i już poszło.

Teraz, dzięki koleżance, odważyłam się i odezwałam do gazety, naszej lokalnej Tydzień Ziemi Śremskiej. Napisałam maila, opisałam w jakiej jestem sytuacji, co robię i poprosiłam o pomoc. Na odpowiedź nie musiałam długo czekać. Okazało się, że jest zainteresowanie. Byłam wniebowzięta, ale nie wierzyłam do końca, że ma to szansę ukazania się na łamach gazety. Znowu pomyślałam, że chyba nie jestem tego warta. Ale to było chwilowe zwątpienie! Przez chwilę mój krytyk wewnętrzny wziął górę i zaczął swój żałosny monolog. Dzięki temu, że poznałam już siebie dość mocno, byłam w stanie obronić się przed tym głosem. I powiedziałam sobie, że JESTEM TEGO WARTA! Jestem warta tego, żeby ludzie mnie doceniali, żeby ludzie dowiedzieli się, że tworzę piękne książeczki, że tworzę świetne historie.

Dziś ukazał się artykuł o ostatnich wydarzeniach w moim życiu. Jest to kolejny krok w drodze do siebie. Uważam to za sukces. Mam wiele odważnych marzeń. Mówiłam o nich kilku osobom, które trochę biorą to za żart i podśmiechują się pod nosem. Ja jednak idę przed siebie, bo wierzę w swoje książki, bo wierzę w siebie i swoje zdolności. Jestem przekonana, że to dopiero pierwsze kroki, a następne przyjdą niebawem i będą coraz większe, milowe. Będę walczyć o to, żeby jak najwięcej ludzi dowiedziało się o mnie, o moich książkach. Wierzę w to, że pokochają te historie i będą chcieli więcej.

Teraz zapraszam Was do zapoznania się z artykułem w gazecie. Macie do wyboru formę papierową (kto ze Śremu lub okolic), elektroniczną www.tydzien.net.pl i FB

Mogę powiedzieć głośno, wyraźnie i odważnie JESTEM TEGO WARTA 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *